To nie jest notka
18/01/2010, poniedziałekNiektórzy z was pewnie zastanawiają się, czy pojawią się tutaj jeszcze jakieś notki. Inni natomiast nie mogą się doczekać ostatecznego rozstrzygnięcia kwestii, jakiego koloru bieliznę nosi Michał Wiśniewski. Tych pierwszych mogę uspokoić i zapewnić: będą. Oto właśnie one. Tym drugim niestety nie jestem w stanie pomóc. “One” to zresztą może trochę na wyrost. Będzie na pewno ta, którą właśnie piszę. I zapewne jeszcze druga, którą napisze Joanna. I to by było tyle, jeśli chodzi o tego - skądinąd bardzo sympatycznego - bloga. W życiu każdego Polaka przychodzi taka chwila, że powinien się zamknąć. W moim życiu taka chwila już przyszła dawno temu, ale jakoś ją przegapiłem. I jeśli ona jest właśnie teraz, to również niestety nie wskazuje, żeby miała trwać. Ale wrócimy do meritum. Popkulturalny jako projekt bardzo szybko przestał być tym, czym miał być i długo nie było wiadomo, czym jest właściwie. Co samo w sobie nie jest niczym złym, a może nawet wręcz przeciwnie, świadczy o intensywnym życiu bytu. W tym przypadku bloga. Z którego pisania radość powoli się wyczerpywała. Aż okazało się, że nie ma jej tak wiele, żeby ciągnąć to dalej. Jakkolwiek pisanie bloga wydaję mi się ciągle bardzo przyjemnym zajęciem. To już obowiązek pisania bloga bywa uciążliwym. Co można zapewne powiedzieć również o innych obowiązkach. Zresztą nie tylko obowiązkach. W ogóle można dużo powiedzieć i zamierzam to w dalszym ciągu robić, ale już nie tutaj. Choć bardzo przyjemnie mi się pisało pod egidą Polityki. Za co chciałbym tutaj redakcji podziękować. I być może pisałoby mi się dalej, gdyby nie to, że w czasie znużenia obowiązkiem pisania bloga, pojawiły mi się inne, nowe zajęcia, których realizacją muszę się aktualnie zajmować. To znaczy może nawet nie muszę, ale trochę chcę. Przede wszystkim chodzi o ściślejszą współpracę z Krytyką Polityczną, który wynikła pod koniec zeszłego roku i rozwija się w dalszym ciągu. Pisanie felietonów na stronę Krytyki jest być może wirtualnie najbardziej widocznym z jej elementów. Ale siedzenie w księgarni Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat najbardziej obfitym. Bo we wszystkie dni powszednie od 11 do 19. Tutaj można mnie znaleźć, jeśli się chce zamienić słowo lub dwa.
Można mnie też znaleźć na blipie, który po długim okresie letargu powoli wraca do życia. Zdaje tam relacje z mojego codziennego pobytu w nieczynnej szatni, która jest ostatnio moim drugim domem. Czyli miejscem pracy. Spragnionych form bardziej zwartych odsyłam do książki „Janusz Hrystus”, która od piątego marca dostępna ma być Empikach i gdzie indziej też. Trwają również niezbyt intensywne prace nad kolejną książką z dziejów pewnego kontrowersyjnego pisarza. Dwie trzecie zamierzonej całości mam już za sobą, więc właściwie dużo nie potrzeba do końca, ale jakoś trudno mi się skupić. Obiecuję jednak to zrobić. Tymczasem kolejne odcinki śledzić można w efemerycznym piśmie „Ruch dla kobiet i mężczyzn” wydawanym przez Fundację Nowego Teatru. Kolejny numer mamy nadzieję przedstawić już w kwietniu. Ponadto pracuje nad pewnym projektem filmowy, który również pewnie kiedyś doczeka się premiery. A przynajmniej zamierzamy się o to starać. I to by było na tyle. Choć bardziej dociekliwym mogę polecić jeszcze przeglądanie czasopisma „Bluszcz”, gdyż w którymś z nadchodzącym numerów będzie można przeczytać jak wygląda dzień z życia pewnego pisarza, którego nazwiska być może się domyślacie. Ma też być wywiad w “Kmagu”, jeśli wpadłoby wam coś takiego w ręce. No i przede wszystkim prowadzę ciągle prowadzę swojego starego i niezmiennego bloga, do którego lektury zachęcam. To na nim jest najwięcej seksu. Trzymajcie się i do zobaczenia przy innych okazjach.
Jaś Kapela









