Minister Zdrowia w służbie korporacjom
20/11/2009, piątekCo najmniej od Ericha Fromma wiemy, że są różne rodzaje wolności. Ten filozof w swojej słynnej książce “Ucieczka od wolności” wyróżniał dwa podstawowe. “Wolność do” i “wolność od”. Możliwe, że coś mieszam, bo książkę czytałem dość dawno. A do tego ukradłem z biblioteki, więc może zemściła się na mnie w ten sposób. Ale wyobrażam sobie, że jest “wolność do” polegająca na tym, że ja, tak jak tutaj stoję, mam wolność do działania. Na przykład dajmy na to, że mam ochotę kopnąć cię w dupę. A ponieważ jestem wolny i wolność jest dla mnie najważniejsza to podchodzę i kopię cię w dupę, bo mam wolność do kopnięcia cię w dupę. Ty jednak masz prawo do “wolności od”. Czyli do wolności od bycia kopanym przeze mnie w dupę. Po prostu też jesteś wolny i masz prawo pozostać wolnym od bycia kopanym w dupę. Jeśli dobrze pamiętam i internet mnie nie oszukuje to Erich Fromm twierdził, że ten pierwszy rodzaj wolność jest dobry, gdyż jest wolnością “w sensie pozytywnego urzeczywistniania swego indywidualnego „Ja”, a więc ekspresji swych intelektualnych, uczuciowych i zmysłowych możliwości.” Natomiast z drugiej strony “ma miejsce proces „ucieczki od wolności” w sytuacji coraz większego poczucia samotności, strachu, przerażenia.” Wolność od jest ucieczką od decydowania o swoim życiu i pozytywnej jego afirmacji.

fot. antjeverena CC (by) SA
Minister Zdrowia Ewa Kopacz najwyraźniej wzięła sobie do serca lekcję Ericha Fromma. A jako osoba na odpowiedzialnym stanowisku chcę nas ochronić przed złymi konsekwencjami ucieczki od prawdziwiej wolności. Niestety jej rząd nie czytał tyle Fromma co pani minister, w związku z czym postanowił w przygotować ustawę o zakazie palenie w wielu miejscach publicznych czyli również w pubach i restauracjach, a także na przykład, gdy pasażerem w aucie jest dziecko poniżej lat trzynastu lub w związku z wykonywaniem zarobkowego przewozu osób. Pani Kopacz jest jednak temu przeciwna, gdy uważa, że ma prawo do swobodnej ekspresji swojej osobowości jakim jest dymek przy kawie. Oburzona jest, że ktoś śmie jej zabraniać palenia we własnym samochodzie. Co każe podejrzewać, że pani Kopacz trudni się zarobkowym przewozem osób lub nieustannie przebywa z osobami poniżej trzynastego roku życia. Co - jak się wydaje - rzucą nowe światło na jej karierę i życie osobiste. Daleki jestem od wtrącania się w życie osobiste pani minister, ale czy w istocie, jeśli zawsze przebywa z dzieckiem swoim lub czyimiś innym, zatruwa je nieustannie papierosowym dymem? Śmiem wątpić, podejrzewając, że ma na tyle przyzwoitości by tego nie robić. Ale mogę się mylić. Po obejrzeniu poniższej wypowiedzi trudno nie snuć dość ponurych rozważań na temat przyzwoitości pani minister.
Nie tylko dlatego, że film wygląda jak niskobudżetowa reklama sponsorowana przez koncerny tytoniowe. Choć tak wygląda. Widać, że, jeśli ktoś pani Kopacz zapłacił, nie mogło to być dużo pieniędzy. Pewnie wystarczył ukraiński koniak albo randka z korporacyjnym odpowiednikiem agenta Tomka. Ale zostawmy te niewesołe przypuszczenie. To, że Minister Zdrowia występuje w czymś, co wygląda jak reklama, nie znaczy, że nią jest. Być może jest po prostu pozytywnym urzeczywistnianiem indywidualnego „Ja” pani Kopacz, która gotowa jest zrobić wiele w obronie wolność swojej i innych. Wolność do zasmradzania i zatruwania atmosfery jeszcze innych. Ale cóż. W świecie, w którym żyjemy, nie można się obejść bez ofiar. Jeśli pani minister chce afirmować swoją indywidualność poprzez fakt, że może “zapalić papierosa dzisiaj wieczorem, popołudniu”, to musimy jej na to pozwolić. A jednak pozostaje wątpliwości, czy jako osoba pełniąca funkcję Minister Zdrowia w rządzie Rzeczpospolitej Polskiej nie powinna przypadkiem myśleć o zdrowiu obywateli kraju, którym rządzi, a nie tylko swojej wolności do zapalenia papierosa?
Jaś Kapela








