Miejska partyzantka i martwe zwierzęta
Cześć Asia,
pisarz Sławomir Shuty biczował się już parówkami, organizował konkursy rzucania świńską nóżka do żywego celu, startował z listy Samoobrony na pierwszego prywatnego proroka w sejmie, a także prowadził własny kącik kulinarny, w którym polecał pasztet ze szczura i inny przysmaki. Jednak to mu nie wystarcza. Pracowicie rozszerza obszary swojej działalności, aby ostatnimi czasy zająć się miejską partyzantką, kreowaniem namiastki horroru w miejscach publicznych. Wraz z partnerem z grupy duet Danielem Rycharskim z ogólnodostępnych materiałów tworzą naturalnie wyglądające truchła zwierząt niewiadomego gatunku. A następnie podrzucają je w otwartej przestrzeni. Na przykład przy ulicy Sławkowskiej w mieście Kraków. Lub w niezidentyfikowanym przeze mnie miejscu, które jednak podejrzewam o bycie częścią dzielnicy Podgórze:
Na szczęście odważne interwencje obywatelskie szybko zaprowadziły porządek publiczny. Ogłupione przez neoliberalne media społeczeństwo wciąż nie potrafi się poznać na prawdziwej sztuce. I mówię to bez ironii. Jak pokazuje inny eksperyment, wystawiony w miejskiej przestrzeni obraz sławnego malarza, sprzedającego swoje dzieła za grube pieniądze, zainteresował jedynie cztery procent przechodniów. Reszta nawet nie spojrzała:
Co skądinąd zrozumiałe. O Lucu Tuymansie nigdy nie słyszałem, a jego obraz wcale mi się nie podoba i też bym na niego nawet nie spojrzał. Należy jednak się cieszyć, że młodzi, i nie tylko młodzi, aktywiście podejmują się innych akcji artystycznych niż rozpierdalanie przystanku. Skądinąd, wraz z rozpierdalaniem koszów na śmieci, to najpopularniejsza forma działania kreatywnego w przestrzeni publicznej. Co prawda po zmierzchu i wypiciu kilku piw. Ale to też się chyba liczy. Bardzo lubię sztukę współczesną, choć trochę przeraża mnie jej elitarność. Lecz zważywszy, że mogę dzięki temu czuć się członkiem elity, co poprawia mi nastrój, lubią ją jeszcze bardziej. Choć zupełnie nie rozumiem, jak ktokolwiek może ją lubić. Ale rozumiem, że wiele nie rozumiem, więc jest ok. Bawmy się.
Jaś
2008-06-25 o godz. 19:49
:DDDDD no nie ten facet jest zajebisty.