No Way
Że Frank Sinatra jest dead, można się łatwo przekonać na większości pogrzebów. Jego My Way jest ponoć najczęściej wybieranym funeralnym szlagierem. Najwyraźniej jego drogą było umrzeć. Dlatego wybieram raczej tych, którzy od razu wiedzą, że drogi nie ma. W tym sensie Bing Selfisha można nazwać następcą Franka Sinatry. Choć lepiej go nie nazywać, tylko posłuchać piosenki No Way.
I’ve got nothing to do and nothing to say, śpiewa i wiemy, że nie można mu wierzyć. Choć jego dekadencja i beztroska jest w pełni przekonująca. Jeśli otacza nas ciemność, to lepiej założyć żółtą marynarkę, żeby nie zginąć w mroku. Właściwie to jedyne, co można zrobić. Poza graniem muzyki. Granie muzyki czasami wydaje się być ostatecznym rozwiązaniem. Być może dlatego Błażej Dzikowski reaktywował swój zespół Nachtwachen, w którym występuję jako Hermann Rottweiler.
Dzikowski jest być może jednym z bardziej pechowych młodych prozaików. O jego zbiorze opowiadań Wszystkie zwierzęta na poboczu autostrady słyszałem, że został odrzucony przez prawie wszystkie polskie wydawnictwa. Ostatecznie opublikowała go Zielona Sowa, specjalizująca się w tanich wydaniach lektur i poezji. Zupełnie przypadkiem czytałem tę książkę w postaci wydruk komputerowego jeszcze przed premierą i było to jedno z dziwniejszych doświadczeń lekturowych, jakie miałem z nową polską prozą. Napisana czystym i perfekcyjnym językiem jednocześnie miała w sobie pierwiastek irracjonalności tak odrzucający, że odłożyłem książkę po dosłownie kilku opowiadaniach. Trudno nawet powiedzieć o jaką irracjonalność chodzi. Czy było to bardziej psychologiczne nieprawdopodobieństwo? Czy raczej coś z metafizyką tworzonego przez Dzikowskiego świata? Nie wiem. Ale wiem, że jest z tym pisaniem coś nie tak, coś na co nie można się zgodzić. Jest w nim jakiś immanentny brak. Może dlatego jego książki (już cztery) wydają niszowe oficyny i gra muzykę. Słowa do muzyki nie muszą nic znaczyć, wystarczy, że brzmią. A słowa Dzikowskiego brzmią dobrze. Natomiast jego muzyka jest odpowiedzią na pytanie: “Czy muzyka może zgwałcić duszę słuchacza?” A pisze o tym wszystkim, bo można jego zespół zobaczyć jutro, a właściwie to dzisiaj (21.04.2009) w Jadłodajni Filozoficznej na Nocy Poetów. Jak sama nazwa wskazuje będą też poeci i również może to być interesujące. Po Nagrodzie Literackiej Gdynia zbiorowego wydania swoich wierszy doczekał się Adam Wiedemann.
O ile mi wiadomo, będzie to pierwsza prezentacja Czystych czynów w Warszawie. Więc warto, bo Wiedemann jest dobrym poetą, a moja opinia jest wyjątkowo obiektywna, bo nigdy mnie nie lubił. Będzie też występować sąsiadka z bloga Agnieszka Wolny-Hamkało, a ponieważ się nie chwali, więc robię to za nią. Frank Sinatra nie przyjdzie. Ale obejdziemy się jakoś bez niego.
Jaś Kapela